...Coś o wszystkim lub o niczym
Blog > Komentarze do wpisu
Zadie Smith "Łowca autografów"

Historia opowiedziana w "Łowcy autografów" jest dość prosta. Oto główny bohater - Alex-Li Tandem - łowca autografów, który ma problemy z relacjami z jednej strony ze swymi przyjaciółmi z dzieciństwa, z drugiej ze swoją dziewczyne Esther. Jednocześnie jest on wielkim fanem aktorki, gwiazdy starego kina - Kitty Aexander. Jakie jest jego zdziwienie, gdy pewnego dnia, od niej, całkowicie do tej pory dla niego niedostępnej, bo chronionej przez jej menadżera i szefa fanklubu, dostaje kartkę z autografem. Jest to tak niecodzienne, że przyjaciele oskarżają go o podrobienie podpisu i chęć dorobienia się na nim majątku. W toku perypetii bohater wyrusza do Nowego Jorku, poznaje osobiście swojego idola, dorabia się majątku, zdobywa sławę w kręgu łowców autografów i dochodzi do ładu zarówno ze swoją przeszłością, jak i osobami wokół niego.

Tyle fabuła. Jednak podczas lektury wydały mi się ważne dwie zupełnie z nią nie związane rzeczy. Dostrzegłem, po raz pierwszy przy tej książce, że są książki, które czytam dla opisu, dla wyobrażenia sobie przedstawianych tam scen. Słowa wtedy, maja o tyle sens, o ile dokładają coś nowego do wizji już przeze mnie wyobrażonej. Ale są książki, które czyta się dla słów. W takim przypadku sam opis nie jest o tyle istotny, ważne są raczej didaskalia. Refleksje, uwagi poboczne, wypowiedzi bohaterów, które nadają sens rzeczywistości pozaksiążkowej w inny sposób. Przy czym chodzi też w tym o coś więcej. O harmonijność, płynność toku wypowiedzi, zderzenia słów, grę znaczeń. No bo czy wyobrażał sobie ktoś "Sklepy cynamonowe"? Dla mnie to niemożliwe. Śledzenie tego pokręconego toku myśli przerasta moje możliwości obrazowego myslenia. Wszystkim nawzajem zachodzącym na siebie, powracającym opisom towarzyszy raczej odczucie tego kłębowiska, niż rzeczywiste jego wizualizowanie. 

"Łowca autografów" również daje takie możliwości, tym bardziej, że autorka celowo zderza nas z paradoksalną w pewien sposób rzeczywistością. Znakiem charakterystycznym już powoli wydaje się być oryginalna proweniencja niektórych bohaterów. W tym przypadku mamy chińczyka-żyda. Do tego możemy dorzucić Ether - kobietę z rozrusznikiem serca, który staje się swoistym fetyszem głównego bohatera. A dalej dwaj rabini ciągle niosący gdzieś jakieś duże przedmioty i próbujący wsadzić je do za małego, jak na takie cele samochodu, albo rabin będący karłem, którego trzeba przenosić z jednego murka do drugiego. 

Doskonałe jest również wyczucie słowa u Smith. Wyczucie, które nie decyduje o doskonałośc narracji, wielkości kunsztu literackiego. Chodzi raczej o wyczulenie autorki "Łowcy autografów" na to jak wiele znaczeń, ironicznych komentarzy do naszej rzeczywistości tkwi w samym języku. Mistrzowskie było dla mnie rozegranie różnicy pomiędzy kropką (taką na końcu zdania) amerykańską (period), a taką brytyjską (full-stop).

wtorek, 04 listopada 2008, kot_maurycy

Polecane wpisy

  • [...]

    Na przeszkodzie stanęło życie - dwa lata w wojsku, praca, małżeństwo, obowiązki rodzinne, konieczność zarabiania coraz większych pieniędzy, całe to bagno, które

  • Warszawa - Kopenhaga Oslo - Nowy Jork: Paul Auster "Szaleństwa Brooklynu"

    Oto bohater i jego rodzina. Żona z którą niedawno się rozwiódł, siostrzeniec, który stracił swój dotychczasowy cel życiowy, siostrzenica nie mogąca ułożyć sobie

  • Książki

    "Tylko w dzieciństwie książki wywierają wielki wpływ na nasze życie, napisał Graham Greene, a ja się z nim zgadzam. Keiko Kai: jeśli miałoby jakikolwiek sens da

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: