...Coś o wszystkim lub o niczym
Kategorie: Wszystkie | Codziennik | Lektury
RSS
środa, 17 marca 2010
Spod lejdi

Tłumaczę jej co to są Relaksy. Niestety nie wie w ogóle co to, więc ogladamy zdjęcia w google i trafiamy na zdjęcia ze strony spodlady.pl:

- O! Patrz! Na spod lejdi są jakieś!

21:41, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 grudnia 2008
Święta rodzina 2.0 czyli bożonarodzeniowa szopka XXI wieku

Całość wykonana z porcelany przez Alessi. Prezentuje się niesamowicie!

15:25, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 listopada 2008
Czasami

Czasami są takie dni, że wszystko co wydarza się od momentu przebudzenia to kompletna katastrofa. Tak też było dzisiaj w moim przypadku. W godzinę od wstania bilans wygląda następująco:

* jeden rozbity talerz
* jeden przestraszony pies
* i gwałtowne ochłodzenie atmosfery w domu

11:23, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 listopada 2008
Komunikacja w związku

Pycha buła. Wykład koszmar.

16:15, kot_maurycy , Codziennik
Link Komentarze (5) »
wtorek, 04 listopada 2008
Warszawa - Oslo - Nowy Jork - Mountjoy? Meta!

Można mówić o połowicznym sukcesie. Z czterech miast udało mi się odwiedzić trzy (i Mountjoy). Na mojej drodze znalazła się Warszawa, gdzie spotkałem się z Madame Antoniego Libery, później podróż do Oslo, gdzie panował straszny Głód Hamsuna, nastepnie Nowy Jork, z pogaduszkami o Szaleństwach Brooklynu Paula Austera, aż w końcu...

no właśnie. Aż w końcu dotarłem do Mountjoy. Miasta o nieznanym mi położeniu goegraficznym, tym bardziej geopolitycznym. W zastępstwie za "Białe zęby" chcialem delikatnie zasugerować tę książkę, jako ostatnią w mojej podróży. Tak żeby klęska nie była aż tak dotkliwa. 

07:04, kot_maurycy , Lektury
Link Dodaj komentarz »
Zadie Smith "Łowca autografów"

Historia opowiedziana w "Łowcy autografów" jest dość prosta. Oto główny bohater - Alex-Li Tandem - łowca autografów, który ma problemy z relacjami z jednej strony ze swymi przyjaciółmi z dzieciństwa, z drugiej ze swoją dziewczyne Esther. Jednocześnie jest on wielkim fanem aktorki, gwiazdy starego kina - Kitty Aexander. Jakie jest jego zdziwienie, gdy pewnego dnia, od niej, całkowicie do tej pory dla niego niedostępnej, bo chronionej przez jej menadżera i szefa fanklubu, dostaje kartkę z autografem. Jest to tak niecodzienne, że przyjaciele oskarżają go o podrobienie podpisu i chęć dorobienia się na nim majątku. W toku perypetii bohater wyrusza do Nowego Jorku, poznaje osobiście swojego idola, dorabia się majątku, zdobywa sławę w kręgu łowców autografów i dochodzi do ładu zarówno ze swoją przeszłością, jak i osobami wokół niego.

Tyle fabuła. Jednak podczas lektury wydały mi się ważne dwie zupełnie z nią nie związane rzeczy. Dostrzegłem, po raz pierwszy przy tej książce, że są książki, które czytam dla opisu, dla wyobrażenia sobie przedstawianych tam scen. Słowa wtedy, maja o tyle sens, o ile dokładają coś nowego do wizji już przeze mnie wyobrażonej. Ale są książki, które czyta się dla słów. W takim przypadku sam opis nie jest o tyle istotny, ważne są raczej didaskalia. Refleksje, uwagi poboczne, wypowiedzi bohaterów, które nadają sens rzeczywistości pozaksiążkowej w inny sposób. Przy czym chodzi też w tym o coś więcej. O harmonijność, płynność toku wypowiedzi, zderzenia słów, grę znaczeń. No bo czy wyobrażał sobie ktoś "Sklepy cynamonowe"? Dla mnie to niemożliwe. Śledzenie tego pokręconego toku myśli przerasta moje możliwości obrazowego myslenia. Wszystkim nawzajem zachodzącym na siebie, powracającym opisom towarzyszy raczej odczucie tego kłębowiska, niż rzeczywiste jego wizualizowanie. 

"Łowca autografów" również daje takie możliwości, tym bardziej, że autorka celowo zderza nas z paradoksalną w pewien sposób rzeczywistością. Znakiem charakterystycznym już powoli wydaje się być oryginalna proweniencja niektórych bohaterów. W tym przypadku mamy chińczyka-żyda. Do tego możemy dorzucić Ether - kobietę z rozrusznikiem serca, który staje się swoistym fetyszem głównego bohatera. A dalej dwaj rabini ciągle niosący gdzieś jakieś duże przedmioty i próbujący wsadzić je do za małego, jak na takie cele samochodu, albo rabin będący karłem, którego trzeba przenosić z jednego murka do drugiego. 

Doskonałe jest również wyczucie słowa u Smith. Wyczucie, które nie decyduje o doskonałośc narracji, wielkości kunsztu literackiego. Chodzi raczej o wyczulenie autorki "Łowcy autografów" na to jak wiele znaczeń, ironicznych komentarzy do naszej rzeczywistości tkwi w samym języku. Mistrzowskie było dla mnie rozegranie różnicy pomiędzy kropką (taką na końcu zdania) amerykańską (period), a taką brytyjską (full-stop).

06:55, kot_maurycy , Lektury
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 71