...Coś o wszystkim lub o niczym
Kategorie: Wszystkie | Codziennik | Lektury
RSS
piątek, 29 lutego 2008
Akcja książka

Ponieważ było już tu i tu, i tu, to czemu miałoby nie być na creaturze? Zasady są proste:

  1. Weź pierwszą książkę, którą masz pod ręką.
  2. Otwórz ją na 123 stronie.
  3. Znajdź piąte zdanie.
  4. Napisz je na swoim blogu razem z instrukcją.

U mnie dwie rzeczy pod ręką więc także dwa zdania. Pierwsze to Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki "Poezja jako miejsce na ziemi":

"i nie ja udam się do waszych zrozpaczonych matek"

Drugie to "Próchno" Wacława Berenta:

"Szanuj Stimmung tynglowy, jeżeli niczego już uszanować nie potrafisz!"

08:00, kot_maurycy , Lektury
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lutego 2008
Sweeney Todd

Może macie jakieś pomysły jak przekonać fankę Shrecka, Epoki lodowcowej i komedii romantycznych do pójścia na Sweeneya Todda? Wszystkie argumenty mile widziane!

23:08, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
Polski hydraulik

To już drugi raz, gdy wydawnictwo Czarne wydaje zbiór reportaży, które wcześniej można było przeczytać na łamach "Dużego formatu". Pierwszy był "Gottland" Mariusza Szczygła, teraz "Polski hydraulik" Macieja Zaremby.

Tą pierwszą książkę połknąłem jednym tchem, drugiej jeszcze nie znam, ale w ostatnim "Dużym formacie" natknąłem się na jeden z reportaży należących do zbioru. Dla mnie jest to historia wstrząsająca, idealnie obrazująca jak bardzo odhumanizowana jest każda ideologia.

Po tej lekturze zastanawiam się, czy to celowe zamierzenie wydawnictwa Czarne, czy tylko przypadkowo powstał taki obraz, ale okazuje się, że kraje, które dla mnie i pewnie dla wielu Polaków, wydają się być radosne, kolorowe i pełne dobrobytu, kryją za tą piękną fasadą pewną ponurość - często idelogiczną, czy historyczną - czy wręcz grozę. Ciekawe to bardzo, tak więc zapraszam do lektury.

23:00, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2008
Też podoba mi się to twożywo

foto za: art.blox.pl

08:12, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2008
W pracy

Codziennie w pracy, w ramach swoich obowiązków służbowych, wykonuję około sześćdziesięciu połączeń telefonicznych, z czego około czterdziestu dziennie zostaje odebranych. Oznacza to mniej więcej czterdzieści rozmów dziennie, dwieście tygodniowo, osiemset miesięcznie. Rozmów naprawdę bardzo różnych zarówno jeżeli chodzi o miejscowość docelową (Warszawa, Łódź, Katowice, Poznań, Wrocław, Gdańsk, ale też Topóla, czy Storkówka), grupę społeczną rozmówcy (jest i warszawska inteligencja i yuppies i rolnicy), jego wykształcenie i zawód.

Najciekawsze jednak są reakcje osób odbierających telefon. Irytację (bo im przeszkadzam, bo się nie wyspali, bo im się nie chce gadać) i delikatne zaciekawienie są na porządku dziennym. O wiele rzadsza jest nieogarniona panika, którą najczęściej wykazują osoby starsze - rozmawiając z nimi czuję się jakbym co najmniej zawiadamiał je o wybuchu wojny. Najgorsza jest jednak złość wpadająca często w agresję. Tutaj najczęstsze są wyzwiska i rzucanie słuchawką. I choć te rozmowy zazwyczaj są wyjątkowo krótkie ich intensywność i wzburzenie jakie powodują są nieproporcjonalnie wielkie.

Pomimo to większość rozmów jest monotonna i banalna, nie daje też żadnej radości, choć zdarzają się i takie, gdy wydaje mi się, że wkraczam w życie tych ludzi tak, jak gdybym odwiedzał ich osobiście. Rozmowa, pomimo że telefoniczna, jest tak sugestywna, że widzę to wnętrze i sytuację, którą przerywam telefonując. Było tak, gdy dodzwoniłem się do pewnej rodziny - rozmawiać chciałem z żoną, tymczasem odebrał mąż. W związku z tym pytam, czy mogę prosić żonę - mąż na to, że nie może podejść bo karmi dziecko. Oczywiście od razu wyobrażam sobie sielankę rodzinnego, ciepłego domu niczym z obrazów Wyspiańskiego. Może jednak obraz mój jest zły. Być może on nigdy nie chciał tego dziecka, ona ma to mu za złe, tym bardziej, że w tej sytuacji uświadomiła sobie dopiero, że tak naprawdę nigdy go nie kochała, a tak w zasadzie to mój telefon przerwał ich kłótnię. Mnogość sytuacji, życiowych impresji, światów, codziennie i codziennie jak w wielkiej soczewce.

20:29, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 lutego 2008
Kulinarnie

Parafrazując tytuł pewnego bloga - "Gotowanie jest codzienną formą miłości", dlatego też zapraszam na najnowszy przepis.

00:42, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2