...Coś o wszystkim lub o niczym
Kategorie: Wszystkie | Codziennik | Lektury
RSS
środa, 29 listopada 2006
Ogłoszenie

Z dniem dzisiejszym dział lektury przenosi się na humanistyka.blox.pl.

00:16, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 listopada 2006
Londyn we władaniu małych ludzi

Naprawdę niesamowity projekt! Szczegóły tutaj.

21:10, kot_maurycy , Codziennik
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 listopada 2006
Sprawa smaku

 

"(...) lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku (...)"

W jednym ze starszych już numerów "Wysokich obcasów" opisywany był inauguracyjny zjazd warszawskiego convivium (czyli terenowej jednostki organizacyjnej ruchu) slow food. W związku z tym w tej samej gazecie pojawił się, krótki artykuł o tym dlaczego warto włączyć się w ruch slow food. Autor przekonywał, że znacznie bardziej wartościowe jest kupienia sobie i zjedzenia takiej choćby kiełbasy lisieckiej (masarnia Stanisława Mądrego, jeden z produktów rekomendowanych przez ruch slow food Polska) zamiast zwykłe szynkowej nafaszerowanej fosforanami, wodą i polepszaczami smaku. Nie mówiąc już o McJedzeniu, które jest największym wrogiem slowfoodowców.

Rzeczywiście walka o jakość, o smak codziennego życia jest bardzo ważna, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Spokojny subaryta i smakosz jest postacią rzadką, tym bardziej jednak wartą naśladowania. Całkowicie więc popierałem ten ruch - do dzisiaj. W ostatnim numerze "Czasu kultury" (nr 3/2006), poświęconym zagadnieniu powolności, miedzy innymi znajduje się artykuł poświęcony ruchowi slow food. Autor (niestety nie pamiętam nazwiska - sprawdzę i zaktualizuję) przedstawia całą działalność ruchu jako ciągłą krucjatę o jedyny i uznany smak. Przy czym całość nabiera trochę cech faszystowskich. Zdaniem autora prawda na temat smaku jest tylko jedna (kosztem arii operowych miesza z błotem twórczość i słuchaczy Madonny twierdząc, że powiedzenie "De gustibus non est disputandum" to wierutne kłamstwo, które ponadto przynosi mnóstwo złego), a wszelkich jej przeciwników trzeba niszczyć. Ponadto, czytając ten artykuł, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że ruch slow food za parę już lat zamieni się w serie ometkowanych i uznanych przez nieomylnych znawców produktów, za które finansowa elita będzie musiała drogo zapłacić i, które, w ten spsoób, nie będą dla nikogo poza tą wąską grupą dostępne (podobny zarzut pojawia się w innym artykule z tego samego "Czasu kultury", gdzie pojawia się wizja specjalnej serii dresów przeznaczonych specjalnie do medytacji, oczywiście odpowiednio wycenionych).

W pewien sposób wizja takiego totalitaryzmu grozi z zupełnie innej strony. Polityka dziś wydaje się nie odbiegać od wspominanej wyżej wizji kiełbasy napchanej sloganami, pozorami, demagogią - jednym słowem czystą trucizną dla dobrego smaku. Dlatego tak cieszyła mnie wysoka jak na polskie warunki frekwencja w trakcie wyborów samorządowych. Najlepszy znak, że wśród wszędobylskiego przyzwyczajenia, zniechęcenia, rezygnacji, stępienia kubków smakowych, znaleźli się ci, którzy chcą się temu przeciwstawić. Często ludzie młodzi, co dobrze rokuje na przyszłość.

Mam tylko taką cichą nadzieję, że nie jest to samotna wyspa walczących o lepszy smak. Bo w gruncie rzeczy to przecież tylko sprawa smaku.

Aktualizacja 05.12.2006: Autorem artykułu w "Czasie kultury" jest pan Tadeusz Pióro. Poza tym w ostatnim czasie na gazeta.pl pojawiły się dwa artykuły powiązen z ruchem slow food. Jeden jest relacją z targów slow food Salone del Gusto w Turynie, drugi opowiada o jadalnym kasztanach, a jego autorką jest Tessa Capponi-Borawska, "szefowa" slow food Polska.

23:44, kot_maurycy , Codziennik
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 20 listopada 2006
Choć już pewnie wszyscy po kolacji

[(...) Drugie śniadanie - zauważył, że Janek zostawił w lodówce kilka jajek na twardo. Nie było wątpliwości - na wszystkich widniała inskrypcja: JESTEM NA TWARDO. Pisanki Janka. Zaparzył mocną herbatę. Przygotował kilka kromek (chleb był cały czas ciepły). Co do jaj? Sardynki? Pod warunkiem, że jest cytryna. Była. Sardynki. A na deser gruszka. Gruszka kongresówka. I garść orzechów laskowych. (...)]

22:58, kot_maurycy , Lektury
Link Dodaj komentarz »
Kto jeszcze?

Czy ktoś jeszcze włączy się do akcji? Tylko zastanawiam się jak można potwierdzić swój udział w niej.

21:11, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 listopada 2006
Co można znaleźć na blogach o północy (a może lepiej tak?)

"Podobno Europa Wschodnia to nie miejsce, tylko cały świat.

Dziś do 20.00 otwarty

ale tylko dziś

w sobotę.

Guermantes miał rację -

jesteśmy gdzieś obok."

00:09, kot_maurycy , Codziennik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4