...Coś o wszystkim lub o niczym
Kategorie: Wszystkie | Codziennik | Lektury
RSS
środa, 29 czerwca 2005
Che

Coś urzekającego jest w rewolucjonistach. Pociagają swoim buntem - samotni w imię ludu rzucają się na barykady. Począwszy od coraz bardziej rehabiliotwanego ostatnio Jana Husa, przez Robespierre'a i Dantona, aż do współczesnego idola mediów, sieci komórkowych, alterglobalistów - Che Guevary. W tle pomiędzy tymi gigantami przemyka romantyczny cień Ernesta Hemingwaya i jego walk w Hiszpani, bohaterów Cortazarowskiej "Książki dla Manuela" czy pułkownika Buendii. Oczywiście my też mamy swój wkład i to olbrzymi w historię rewolucji. Jednak nasza walka to już zdecydowanie historia. Teraz na tapecie jest Ukraina i jej wielki otruty bohater. A Iran, Chiny, Białoruś i wiele innych miejsc czeka jeszcze na swoich bohaterów.

Rewolucjoniści są zdecydowanie niejednoznaczni etycznie. Już od swoich pradziejów, od matki Antygony, bunt był zawsze czymś szemranym. W tym mitycznym już sporze ja jednak zawsze stałem po stronie Kreona. Podobnie rysuje się historia z Husem. Bohaterski obrońca narodu czeskiego stał się jednocześnie prowodyrem największej burdy średniowiecza, która pochłonęła setki, jeśli nie tysiące ofiar.

Te dzisiejsze wynurzenia zainspirowane zostały przez dwie rzeczy. Po pierwsze przez ogólną aurę uwielbienia wokół buntowników jaką można znaleźć we współczesnej kulturze. Po drugie przez dzisiejszą dziesięciotysięczną demonstrację z powodu wypadku samochodowego.

20:49, kot_maurycy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 czerwca 2005
Gwendolyn Brooks "My na pełnym luzie"

My na pełnym luzie. My

W barze, nie w budzie. My

A akcji nad ranem. My

Wiemy, co grane. My

Czujemy bluesa. My

Czad czerwca w płuca. My

Doskok i chodu. My

Wcześnie do grobu.

23:12, kot_maurycy , Lektury
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 czerwca 2005
Black dałner

W ramach relaksacji wakacyjno-letniej nadrabiam ostatnio moje zaległości w oglądaniu telewizji. Dziś po południu padło na "Rodzinę zastępczą plus" (swoją drogą ciekaw jestem kto wymyślił ten plus). W serialu zaś było właśnie o owym tajemniczym dałnerze, czyli utworze poetyckim tak pesymistycznym, że po nim to się już nic nie chce (definicja zaczerpnięta z odcinka). Natomiast na black dałner to już szkoda w ogóle słów. Niestety mnie przez cały odcinek ten nieszczęsny black dałner kojarzył się z dwoma rzeczami. Po pierwsze z brownie, czyli takim rodzajem ciasta, którego autorstwo przypisuje się Mildred Schrumpf, a która to dama do zwykłego ciasta czekoladowego zapomniała dodać proszku do pieczenia. Po drugie z Gwendolyn Brooks murzyńską, dwudziestowieczną poetką (zmarła w 2000 roku), która jako pierwsza "afroamerykanka" dostała nagrodę Pulitzera w dziedzinie poezji. Taka to trochę surrealistyczna historia.

22:40, kot_maurycy
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 czerwca 2005
Kuba wyspa jak wulkan gorąca

Podobno skręcanie cygar jest bardzo nudnym zajęciem. Dlatego też, podobno, w krainie najlepszych cygar, w fabryce, gdzie skręcane są cygara, na podwyższeniu siedzi specjalny człowiek i czyta wszystkim znudzonym pracownikom. Jednak, podobno, nie są to żadne brazylijskie, ani tym bardziej kubańskie, romansidła. Nie, to najlepsza literatura światowa. Podobno największą popularnością cieszą się rosyjskie powieści. A to naprawdę niezwykły obraz. Dziesiątki ciemnoskórych, zmęczonych robotników, zwijających tytoń spracowanymi rękami, w zaduchu fabrycznej hali, a nad tym wszystkim unosi się głos czytający Tołstoja czy Dostojewskiego.

A za mną tak chodzi ta Kuba. Z powodu gorąca jakie ostatnio zapanowało na dworze. Z powodu modnych w tym roku bermudów - lekkości i beztroski jakie dają takie gorące wakacje. Na Kubie byłem tylko raz. Gdy nasze kraje były jeszcze powiązane bratnimi więzami. Miałem chyba pięć lat i jedyne co pamiętam to takie piękne, zielono-błękitne morze i tych trochę dla mnie wtedy dziwnych ludzi.

A! I jeszcze od paru dni mam ochotę na rum (oczywiście kubański) z colą!

13:13, kot_maurycy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 czerwca 2005
Żydzi

Kabaliści wierzą, że człowiek w łonie matki ma pełną świadomość wszystkich boskich tajemnic. Jednak tuż przed narodzinami przychodzi do człowieka anioł i odbiera nam tą wiedzę. Jedyną pamiątką po niej jest to wgłębienie nad ustami, tuż pod nosem. Swoista pieczęć zapomnienia.

Pierwsza księga Tory (Księga Genesis, w tradycji judaistycznej Księga Bereszit) zaczyna się słowami "Bereszit bara Elohim". Ponieważ w Piśmie wszystko jest ważne także analizowany jest początek. Bóg nie zaczął swego przekazu do ludzi od alef, ale od bet. Pierwsza litera alfabetu była zbyt dumna i piękna.

Mój związek z kulturą judaizmu jest dość "intymny". Z jednej strony imię i fakt mieszkania na terenie byłego getta żydowskiego. Z drugiej moja miłość do Tuwima i ewidentne, osobiste zafascynowanie tą kulturą. Jej mitami i założeniami. Abstrakcyjnością i przywiązaniem do słowa.

21:14, kot_maurycy
Link Komentarze (2) »
środa, 22 czerwca 2005
Łódź, ulica Piotrkowska

Na świecie, który wywodzi swą kulturę ze wspólnego europejskiego jądra (tak więc nie chodzi tylko o Europę rozumianą geograficznie) śmierć powoli odchodzi w niepamięć. W jakiś zaskakujący sposób zapomina współczesny człowiek o śmierci. Oczywiście, widzi ją dookoła siebie, ale odgradza się od niej, uważa za przypadłość innych ludzi, coś co jemu się nie zdarzy. A nawet jeśli spodziewa się swojej śmierci, to za bardzo w nią nie wierzy. Dowodem może być choćby moda na montowanie w amerykańskich grobowcach alarmów, które wzywają pomoc w przypadku obudzenia się w grobie. Innym niech będzie ilość (olbrzymia!) wydawanych pieniędzy na wszelkiego rodzaju środki mające przedłużać życie (i fakt, że jesteśmy tego dnia niezwykle bliscy).

13:05, kot_maurycy
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4